G-book ||
2004:
VIII
IX X
||
Linkz:
1
2
3
4
5
6
7
Małe zwierzenia
Zauważyłam, że zawsze chcę coś tu napisać kiedy nie do końca wszystko gra. A więc dobrze,to prawda, nie czuję się dziś najlepiej. Stare obawy i myśli zdają się badać grunt, czy czyste, udekorowane mieszkanie jest puste i nie zamieszkane czy też wypełnione owym ożywczym tchnieniem, nieskore do ponownego brudzenia się i otwierania furtek. Podczas gdy one dosyć nieśmiale zaglądają do środka, ja przyglądam się i sprawdzam czy moje życie rzeczywiście jest takie jakie powinno, czy nie błądze żyjąc w złudzeniu. Czy jestem "unmovable and unshakable" i czy jestem zakorzeniona głęboko, tak, że nic mną nie wstrząśnie i nic nie ruszy, bo grunt na którym stoję jest mocny i stabilny. I gdzie tak naprawdę jest moje serce? I czy gdybym teraz stanęła przed Bogiem moglabym spojrzeć w Jego oczy bez wstydu?
louthien 2010-05-16 21:37:13
skomentuj (0)
:)
'Bywałem ja - od Boga nagrodzonym
Rzeczą - mniej wielką:
Spadłym listkiem, do szyby przyklejonym
Deszczu kropelką...'
Siedziałam dziś na strychu, z otwartym na oścież oknem. Właściwie to siedziałam na oknie. Moja głowa opierała się o framuge, jedna noga spoczywała na parapecie, druga na krześle, a słońce grzało twarz. Ah, gdyby życie było tak proste... Ale mimo tego, że czasem nie jest, Bóg daje chwile odpoczynku, pełne słońca, ciepła, wiatru we włosach... I życie staje się proste. Choćby na moment w tym całym bałaganie. Ale wszystko można posprzątać.
louthien 2009-04-14 20:46:58
skomentuj (1)
whatever!
Jakoś mi smutno... czuję się przytłoczona. Ale nie wiem czym. Trudno określić. Ah, Boże...
louthien 2009-02-12 22:02:03
skomentuj (0)
coś tam.
Kurka, widzę tą huśtawkę i naprawdę, naprawdę , naprawdę chce mi się pohuśtać:) Ostatnim razem huśtałam się w Lwówku. Były tam świetne huśtawki. I huśtałam się. Jak było wesoło, jak było smutno i jak było średnio. Sama lub z kimś. Fajnie mi się myślało. Szkoda, że tak dużo ludzi siedziało tam obok na cichym czasie, bo bym się tam modliła;). Bo modliło też się świetnie na huśtawce. Poza cichym czasem. Jak było mało ludzi, to to było wprost idealne miejce;) ehhh, i wzięło mnie na wspominki;)
louthien 2009-01-23 11:48:44
skomentuj (1)
whatever, whenever
spojrzałam na mojego zapuszczonego bloga. ale w sumie nie jest az tak zapuszczony. widziałam gorsze. ale zeby blog nie umrał smiercia naturalna wysile sie na jeden oddech jego i tak juz zaniedbanych pluc. jeszcze tydzien i swieta. a sniegu nie ma. a marzy mi sie kakao, snieg za oknem, a w tle delikatnie muskajaca uszy melodia zywcem z Narnii. i zapalony kominek. :) na wszystko przyjdzie czas.
louthien 2008-12-14 19:42:21
skomentuj (1)
czy to natchnienie?
Nieee. To tylko myśl, która naszła mnie przed chwilą z zadzwiającą siłą przekonania. Pisać. Ale co? Nie wiem. Wyjdzie w praniu. Podobno romantycy czuli sie odosobnieni od otaczającego ich społeczństwa. I wtedy się okazywało, że mają jakieś wyjątkowe zdolności, że widzą więcej niż pozostała szara masa, która szła razem z prądem, bezrefleksyjnie, dzięki temu nie mając wcale tak wiele zmartwien na głowie. W przeciwieństwie do tych biedynych romatycznych dusz, które przejmowały się całym światem i ślepotą rówieśnikow. I pisali. Wiersze, ballady, dramaty i inne wierszopodobne utwory, w których wyrażali swój hmm... żal? a może geniusz? a może jedno i drugie. Nie wiem. Zastanawiam się co się działo, kiedy kilka romantycznych usposobien spotykało się pod jednym dachem. Czy był to wtedy jeden wielki geniusz połączony z wielu malutkich? hm, za dużo polskiego w szkole.
louthien 2008-10-12 19:11:39
skomentuj (1)
pisać cos
Telefon pod moją nogą beztrosko sobie leży. Mam za zadanie odebrać go kiedy zadzwoni i zapewne skrupulatnie i jasno wytłumaczyć, ze taty w tej chwili nie ma... Ciekawe kiedy będzie. Karola odbierać nie może, bo jest zbyt zajęta. Nie to co ja:P Więc odbieram telefony, sprzątam i robie obiady. Aż sama się dziwie, że nagle zmieniłam się w 'gospodynię domowa' na pełnym lub nie etacie. Jeszcze nie piorę. Ale może niedługo? Napewno w lwówku. Zostałam pozbawiona komórki na 5 dni, bo mama wyjechała do Anglii na Londyńskie Healing revival. Jakkolwiek to sie pisze.:) Może pojadę na rower? Do lasu. Założę na głowę kowbojski kapelusz, i bedę udawać że jadę na koniu, a nie na tym jakże szybkim i poręcznym środku lokomocji - rowerze. A może pojadę do łazienek, usiądę nad brzegiem jeziora czy też sztucznego zbiornika wodnego i pomoczę nogi, o ile to bedzie możliwe. A może pojde na moczydła! tam moczenie nog jest chyba bardziej prawdopodobne. Albo na tzw. Hozera - bliżej. Tylko można się utopić, a do tego raczej się nie śpieszę:)
louthien 2008-06-26 15:39:03
skomentuj (2)
Layout by Zjfk
For Layout4you